Książki, które zachwyciły mnie najbardziej

„Co przyniesie jutro”, Melissa da Costa

Co przyniesie jutro Da Costa

To jedna z tych powieści, które nie potrzebują wielkich zwrotów akcji, żeby poruszyć czytelnika. Historia Amandy, próbującej odnaleźć się po stracie ukochanej osoby, była pełna czułości, smutku i nadziei. Powolna, refleksyjna i bardzo kojąca opowieść o wracaniu do życia krok po kroku.

Pełną recenzję tej książki znajdziecie na blogu.

„Serce bez posagu”, Magdalena Buraczewska-Świątek

Serce bez posagu Buraczewska-Świątek

Warszawa pod zaborem rosyjskim, ambitna nauczycielka pisząca pod męskim pseudonimem i uczucia, które nie zawsze prowadzą tam, gdzie powinny. Bardzo spodobał mi się klimat epoki, literackie wątki i bohaterowie, którzy nie podejmują łatwych decyzji.

Pełną recenzję tej książki również znajdziecie na blogu.

„Magiczna chwila”, Kristin Hannah

Magiczna chwila Hannah

„Magiczna chwila” autorstwa Kristin Hannah to opowieść, która powoli otwiera serce. O dziecku, które trzeba nauczyć wszystkiego od nowa. O dorosłych, którzy sami pogubili się w życiu. I o relacjach, które gdzieś po drodze się rozpadły, choć wciąż jest w nich miejsce na czułość.

To książka o trudnych relacjach i niezwykle wymagającym przypadku „wilczego dziecka”, ale też o nadziei i sile miłości. Co prawda zakończenie jest dość przewidywalne, przynajmniej ja bardzo chciałam, żeby właśnie tak to się skończyło, ale cała historia naprawdę urzeka.

Kristin Hannah wplata w tę pozornie prostą opowieść o nieporozumieniach, zerwanych więziach i marnotrawieniu uczuć bardzo ważny, trudny temat porwań dzieci. I to właśnie on nadaje tej historii ciężaru.

Jak to u niej bywa, emocje są tu na pierwszym planie. To jedna z tych książek, które czyta się z ściśniętym gardłem, ale jednocześnie z poczuciem, że wszystko zmierza w stronę światła.

„Magiczna chwila” ma w sobie coś kojącego. Mimo trudnych tematów daje przestrzeń na oddech, na zatrzymanie i na ciepło. To spokojniejsza, bardziej refleksyjna powieść, idealna na wieczór, kiedy chce się po prostu pobyć z historią i jej bohaterami trochę dłużej.

„Ulotne chwile”, Virginie Grimaldi

Ulotne chwile Grimaldi

Powieść o relacjach między matką i córką, zdrowiu psychicznym nastolatków oraz emocjach, które przez lata pozostają niewypowiedziane. Delikatna, mądra i poruszająca historia, która pokazuje, jak łatwo przeoczyć cierpienie najbliższych.

Pełną recenzję znajdziecie na blogu.

Książki, które pozostawiły niedosyt

„Po stronie piekła”, Katarzyna Majewska-Ziemba

Po stronie piekła

W drugim tomie cyklu Dom wyjątkowy wracamy do bohaterów, których zdążyłam polubić w pierwszej części. Siostra Benedykta nadal próbuje stworzyć dzieciom choć namiastkę bezpieczeństwa, ale wojna odbiera wszystkim resztki złudzeń. Marianna trafia do getta i staje przed wyborami, których nie da się ocenić jednoznacznie. Jurek, Rączka, Ineza, Symek, Gerek czy Gałan próbują po prostu przetrwać, choć każdy płaci za to inną cenę. I właśnie to uważam za najmocniejszą stronę tej książki. Autorka pokazuje, jak wojna deformuje ludzi, jak głód i strach przesuwają granice przyzwoitości. Nie ma tu prostego podziału na dobrych i złych. Są ludzie próbujący ocalić siebie i bliskich, czasem za wszelką cenę.

Po raz kolejny urzekła mnie dbałość o detale i tło obyczajowe. Warszawska gwara, Karcelak i codzienna zaradność bohaterów sprawiają, że ta historia naprawdę żyje. Dobrze wypadają też postacie historyczne, szczególnie Janusz Korczak, Stefania Wilczyńska i Irena Sendlerowa, choć autorka nie robi z nich pomników. Są naturalną częścią tej opowieści.

Coś jednak tym razem nie do końca mi zagrało. Autorka nie oszczędza bohaterów i momentami miałam wrażenie, że kolejne dramaty piętrzą się bez chwili oddechu. A jednocześnie sam obraz getta został przedstawiony dość łagodnie. Jest głód, choroby, śmierć i wszechobecny lęk, ale wszystko wydaje się trochę wygładzone, jakby opowiedziane ostrożniej, niż podpowiada historia. Rozumiem, że to powieść obyczajowa, a nie brutalny reportaż wojenny, ale chwilami brakowało mi większego ciężaru emocjonalnego.

„Pogrążeni w ciemnościach”, Wiktoria Gische

Pogrążeni w ciemnościach Gische

Najmocniej wybrzmiała dla mnie warstwa emocjonalna tej opowieści. Żałoba Iwa Birona po stracie żony została pokazana naprawdę przejmująco. Jego zagubienie, zamknięcie się w sobie, bezradność i próby zagłuszenia bólu alkoholem momentami były bardzo poruszające. W tych spokojniejszych, bardziej intymnych fragmentach czuć prawdziwy smutek i samotność człowieka, który próbuje posklejać swoje życie na nowo.

Dużym atutem książki jest także klimat. Londyn końca XIX wieku został przedstawiony bardzo obrazowo. Gwar ulic, stukot dorożek na mokrym bruku, sztywne konwenanse i niepokój wiszący nad miastem tworzą atmosferę, która naprawdę potrafi wciągnąć. Podobało mi się również nawiązanie do zbrodni Kuby Rozpruwacza, bo ten mroczny historyczny kontekst dodaje historii charakteru.

Niestety im dalej rozwijała się część kryminalna, tym trudniej było mi uwierzyć w kolejne wydarzenia. Szczególnie sposób prowadzenia śledztwa i działania policji, które momentami wydawały się bardziej oparte na plotkach, domysłach i towarzyskich insynuacjach niż rzeczywistych faktach, wydały mi się mało przekonujące. Niektóre wątki były dla mnie zbyt przerysowane, a część bohaterów bardziej irytowała, niż wzbudzała emocje. To nie jest zła książka, ale też taka, która niestety nie porwała mnie tak, jak liczyłam.

„Białe madonny”, Agnieszka Płoszaj

Białe madonny Płoszaj

„Białe madonny” zaczynają się mocno – od śmierci kobiety, która po wyjściu z więzienia miała zacząć nowe życie. Marta Dziedzic odsiedziała dziewięć lat za nieumyślne spowodowanie śmierci córki, a dzień po odzyskaniu wolności sama ginie. Podkomisarz Zoja Sterlak nie wierzy jednak w samobójstwo i zaczyna śledztwo prowadzące w stronę rodzinnych sekretów, zaniedbań i patologii ukrytych pod fasadą zwyczajnego życia.

Największym problemem tej książki okazało się dla mnie poczucie, że weszłam w środek historii, której bohaterowie: Zoja, Karski i Kardas, już się znają i mają wspólną przeszłość, tylko ja jako czytelniczka zostałam gdzieś obok. Dopiero podczas lektury zorientowałam się, że „Białe madonny” łączą wcześniejsze serie autorki.

Przez długi czas bardziej niż napięcie towarzyszyła mi frustracja. Myliły mi się relacje między bohaterami, trudno było odnaleźć się w natłoku postaci, a emocjonalne wejście w tę historię przyszło mi zaskakująco ciężko. Mam wrażenie, że czytelnicy znający wcześniejsze cykle odnajdą się tu dużo lepiej.

Szkoda, bo sam pomysł naprawdę ma potencjał. Najmocniej wybrzmiewa tu nie sama zagadka kryminalna, ale duszny klimat moralnego rozkładu. To opowieść o zaniedbaniu, rodzinnych tajemnicach i dzieciach, które stają się ofiarami egoizmu dorosłych.

Momentami książka naprawdę mnie wciągnęła, szczególnie gdy kolejne elementy układanki zaczynały się ze sobą łączyć. Jednocześnie przeszkadzała mi nierówna narracja i nagłe zmiany sposobu prowadzenia opowieści, które częściej wybijały mnie z rytmu czytania, niż budowały napięcie.

Co ciekawe, dwa dni po skończeniu książki pamiętałam przede wszystkim emocje i klimat, a nie samo rozwiązanie śledztwa. I chyba właśnie to najlepiej podsumowuje moje wrażenia z lektury.

Podsumowanie

Patrząc na cały miesiąc, zdecydowanie częściej sięgałam po powieści obyczajowe niż kryminały i to właśnie one dostarczyły mi najwięcej czytelniczych wzruszeń. Maj przypomniał mi też, że nawet książki od ulubionych wydawnictw czy autorów nie zawsze trafiają w nasze oczekiwania. I chyba właśnie dlatego warto czasem napisać podsumowanie bez lukru. Jeśli chcecie natomiast zobaczyć, co czytałam na czytniku, zajrzyjcie do majowego wpisu z cyklu „Czytnik, kawa i emocje”. Znajdziecie tam kilka kolejnych historii, które umiliły mi ostatnie tygodnie.

Joanna Tkacz

Autorka: Joanna Tkacz

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej.
Czytam dużo, ale wybieram uważnie – najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Podobało Ci się?

Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje książek, zajrzyj do mojego bloga.  

Powiązane wpisy