Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Replika.

“Serce bez posagu” to historia, która zaczyna się w jesiennej Warszawie 1878 roku i bardzo szybko wciąga w świat pełen napięć. Społecznych, emocjonalnych i tych zupełnie cichych, rozgrywających się gdzieś pod powierzchnią słów. Zapraszam na recenzję powieści o Warszawie, konwenansach i uczuciach, które nie chcą być rozsądne.

Informacje

  • Tytuł: Serce bez posagu

  • Cykl: Pożegnania i powroty
  • Autorka: Magdalena Buraczewska-Świątek
  • Ocena: 4/5
  • Wydawnictwo: Replika

„Serce bez posagu” – o czym jest ta książka?

Serce bez posagu to historia osadzona w Warszawie 1878 roku. Mieście pięknym, ale pełnym napięć. Żyjącym pod zaborem rosyjskim. Z jednej strony eleganckim i uporządkowanym. Z drugiej ciasnym w swoich zasadach, zwłaszcza wobec kobiet.

Poznajemy rodzinę Zawadzkich. Matkę i trzy córki, które po śmierci ojca zostają z długami i koniecznością utrzymania domu. Wynajmują pokoje w swojej kamienicy. Liczą każdy grosz. A jednocześnie starają się zachować godność i pozory, tak ważne w tamtym świecie.

Dwa światy, dwie ulice, dwa życia… Zupełnie jak ona sama – zawieszona między dawnym życiem, a obecną egzystencją nauczycielki.

Kiedy pojawia się szansa na poprawę ich losu, szybko okazuje się, że ma swoją cenę. Wyjazd. Małżeństwo. Decyzje, które nie są tylko rozsądne, ale przede wszystkim bardzo osobiste.

Klara i Julian, czyli napięcie, które nie daje spokoju

W centrum tej historii jest Klara. Nauczycielka języka francuskiego. Kobieta inteligentna i ambitna, która nocami pisze pod męskim pseudonimem. Odważnie. Bez kompromisów.

Podziwiałam ją za to. Za upór. Za potrzebę bycia słyszaną. A jednocześnie trudno było mi ją polubić.

Bo Klara uparcie kieruje swoje uczucia w stronę mężczyzny, który jej nie dostrzega. Albo nie chce dostrzec. Julian Korzyński funkcjonuje w świecie salonów i literackich autorytetów. Jest pewny siebie. Przyzwyczajony do tego, że jego głos ma znaczenie.

Julian Korzyński miał przecież opinię człowieka, który wprawdzie docenia inteligencję, ale wyłącznie u mężczyzn.

Ich relacja nie rozwija się wprost. Raczej narasta. W niedopowiedzeniach. W sporach o literaturę, które z czasem zaczynają dotyczyć czegoś więcej niż tylko książek.

To bardzo ciekawy wątek. Bo pod powierzchnią mamy tu coś więcej niż romans. To pytanie o to, kto ma prawo mówić. I kto zostaje wysłuchany. I może właśnie dlatego ta relacja momentami frustruje, ale jednocześnie przyciąga.

„Serce bez posagu” – konwenanse, które kształtują wybory

To, co dzieje się między bohaterami, nie istnieje w próżni.

Warszawa tamtego czasu jest światem zasad. Spojrzeń. Oczekiwań. Kobiety mogą być inteligentne i zdolne, ale i tak są oceniane przez pryzmat małżeństwa i reputacji.

Plotki krążą szybko. Opinie mają wagę. A każde odstępstwo od normy może kosztować bardzo wiele.

Autorka świetnie oddaje ten klimat. Salonowe spotkania. Rozmowy pełne niedomówień. Napięcie, które unosi się w powietrzu.

Warszawa – miasto salonów i nędzy, blasku cukierni Lourse’a i mroku podwórek, gdzie dawni powstańcy żebrali o kawałek chleba.

Represje po powstaniu, rusyfikacja, te wszystkie codzienne upokorzenia, których się nie nazywało wprost.

Na drugim planie pojawia się Baron Dobrzyński, wnosząc do tej historii coś bardzo potrzebnego. Uważność. Dystans. I kilka celnych obserwacji. To jedna z tych postaci, które nie dominują fabuły, ale zostawiają po sobie bardzo wyraźny ślad. Nie mówi dużo, ale kiedy już się odzywa, trudno to zignorować.

Jest uważnym obserwatorem salonowego świata. Widzi to, czego inni wolą nie zauważać. Fałsz. Pozory. Ludzi, którzy grają role zamiast być sobą.

W rozmowach z Klarą przyjmuje ton niemal ojcowski. Spokojny, życzliwy, ale jednocześnie bardzo przenikliwy. To on jako jeden z nielicznych dostrzega, co się w niej naprawdę dzieje. I nazywa rzeczy, których ona sama nie chce jeszcze wypowiedzieć na głos.

Mówi o uczuciach bez patosu. Raczej z cichą świadomością, że nie wszystko da się kontrolować. Ale też z ważnym zastrzeżeniem. 

Jego spojrzenie na ludzi jest zresztą szersze. Dzieli ich na tych, którzy kochają pozory, i tych, którzy szukają prawdy. I to rozróżnienie dobrze porządkuje cały świat tej powieści.

Literackie echa “Lalki”

Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie postaci znanych z Lalka.

Izabela Łęcka pojawia się tu w bardzo wyrazisty sposób. Bez upiększeń. Bez próby łagodzenia jej charakteru. I przyznam, że to spojrzenie było mi bardzo bliskie.

A jednak ta panna Łęcka, mimo wszystko, ma w sobie coś… królewskiego. – Bo umie nosić suknie i spuszczać oczy we właściwych momentach? – zaśmiał się Julian.

Jej obecność dobrze podkreśla mechanizmy rządzące tym światem. Pokazuje, jak wiele opiera się na pozorach i jak łatwo je pomylić z prawdą.

Dla kogo jest książka „Serce bez posagu”

To powieść dla tych, którzy lubią historie osadzone w realiach. Takie, w których tło jest równie ważne jak bohaterowie.

Dla czytelników, którzy nie potrzebują postaci idealnych. Którzy lubią, kiedy bohaterowie potrafią irytować, ale przez to wydają się prawdziwi.

Dla tych, którzy cenią napięcie w relacjach. Niedopowiedzenia. Emocje, które nie zawsze prowadzą tam, gdzie powinny.

I dla wszystkich, którzy lubią, kiedy w tle pojawia się literatura i rozmowy o niej. Bo tutaj to właśnie słowa mają ogromne znaczenie.

Podsumowanie

“Serce bez posagu” to opowieść o wyborach. O uczuciach, które komplikują wszystko. I o świecie, w którym nie zawsze można żyć tak, jak by się chciało.

W tej historii jest też coś, co bardzo lubię w książkach Magdaleny Buraczewskiej-Świątek. Autorka po raz kolejny zabrała mnie w piękną podróż po Warszawie. Tej dawnej. Tej pełnej konwenansów, napięć i niedopowiedzeń. To świat, który już kiedyś zarysowała w Sadze Różany Jar, a ja znów dałam się w niego wciągnąć bez reszty.

Jest w tym dużo lekkości, ale też uważności na detale. Miasto żyje. Bohaterowie żyją. A całość zostawia po sobie bardzo przyjemne, ciepłe wrażenie, nawet jeśli nie wszystkie emocje są tu łatwe.

Wydawnictwu Replika dziękuję za egzemplarz do recenzji. 

Jeśli chcesz przeczytać recenzję innych książek autorki, zajrzyj na tę stronę. 

Autorka: Joanna Tkacz
Autorka: Joanna TkaczWyborna Czytelniczka

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej. Czytam dużo, ale wybieram uważnie - najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Autorka: Joanna Tkacz
Autorka: Joanna TkaczWyborna Czytelniczka

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej. Czytam dużo, ale wybieram uważnie - najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Jeśli podobają Ci się moje recenzje, możesz wesprzeć moją pracę
i postawić mi

Powiązane wpisy