Przeczytałam (i przesłuchałam) cztery kryminały, które na różne sposoby opowiadają o przeszłości wracającej po latach. Były rodzinne sekrety, niewypowiedziane emocje, dawne krzywdy i bohaterowie próbujący poradzić sobie z tym, co nigdy nie zostało naprawdę przepracowane.

„Chłód”, Weronika Mathia

Chłód Weronika Mathia

Chłód to jedna z tych historii, które budują atmosferę od pierwszych stron i nie pozwalają się od niej uwolnić jeszcze długo po zakończeniu lektury. Mazurska zima, zamknięta społeczność i rodzinne tajemnice tworzą tutaj duszny, ciężki klimat, w którym chłód staje się czymś więcej niż tylko temperaturą. Jest emocją, milczeniem i lękiem, który przenika bohaterów.

Najmocniej wybrzmiała dla mnie warstwa psychologiczna postaci. Każda z nich coś ukrywa, każda mierzy się z własnym ciężarem i trudno jednoznacznie je oceniać. Bardzo lubię takie historie, w których atmosfera jest niemal namacalna, a napięcie buduje się bardziej emocjami niż samą akcją.

Przyznam jednak, że około 3/4 książki tempo trochę mi się dłużyło, choć ciekawość rozwiązania sprawy ostatecznie nie pozwoliła mi odłożyć jej na bok. To nadal bardzo klimatyczna i angażująca opowieść, choć mnie osobiście nie poruszyła aż tak mocno jak wcześniejsze książki autorki, szczególnie Żar czy Szept.

To książka pełna smutku, niewypowiedzianych emocji i pytań o samotność, wykluczenie oraz cenę milczenia. A taki literacki chłód potrafi zostać z czytelnikiem na długo.

„Nóż w sercu. Sprawa chirurga”, Ałbena Grabowska

Nóż w sercu, Grabowska

„Nóż w sercu. Sprawa chirurga” to książka, która długo czekała u mnie na swoją kolej, ale ostatecznie wciągnęła mnie bardzo szybko. Dużą rolę odegrał tutaj audiobook czytany przez Filip Kosior, którego interpretacje biorę właściwie w ciemno. Sama historia też potrafi zainteresować już od pierwszych rozdziałów.

Śledztwo prowadzone przez Franciszka Stawickiego i Maję Kwiatkowską szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, niż początkowo można przypuszczać. Bardzo podobał mi się duet policjantów – empatycznych, ludzkich, ale jednocześnie kompetentnych i wiarygodnych. To jedna z tych książek, które czyta się lekko i płynnie, nawet mimo cięższych tematów.

Najbardziej doceniłam medyczne i proceduralne szczegóły. Widać tutaj doświadczenie autorki i dbałość o realizm. Śledztwo nie wydaje się sztucznie przyspieszone, a całość ma bardziej przyziemny, wiarygodny charakter niż wiele typowych kryminałów.

Formalnie to kryminał, ale momentami bardziej przypomina powieść obyczajową z kryminalnym szkieletem. Relacje między bohaterami, emocje i rodzinne napięcia często wysuwają się na pierwszy plan i właśnie to nadaje tej historii charakter.

Nie wszystko jednak zagrało idealnie. Dla mnie zdecydowanie zbyt dużo było bardzo dosłownych scen łóżkowych, które miejscami wybijały mnie z klimatu historii. Trochę przeszkadzała mi też liczba pobocznych wątków, przez które główna oś fabularna chwilami traciła wyrazistość.

To raczej książka z kategorii „przesłuchać i iść dalej”, niż historia, która zostaje w głowie na długo, ale byłam ciekawa, jak autorka rozwinie historię Franciszka Stawickiego i Mai Kwiatkowskiej. Dlatego niemal od razu sięgnęłam po drugi tom.

„Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa”, Ałbena Grabowska

Dzieci we mgle, Grabowska

„Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa” okazała się dla mnie zdecydowanie ciekawsza niż pierwszy tom serii. Historia porwań dzieci z czasów PRL-u naprawdę wciąga i od początku budzi niepokój. To właśnie ten wątek najmocniej trzymał mnie przy tej książce i sprawił, że chciałam poznać rozwiązanie.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka łączy kryminał z warstwą obyczajową. Przeszłość powoli odsłania tutaj kolejne tajemnice, a całość jest bardziej oparta na atmosferze i odkrywaniu ludzkich historii niż na samej sensacji. PRL nie jest jedynie tłem, ale ważnym elementem tej opowieści o milczeniu, ukrywaniu prawdy i konsekwencjach decyzji sprzed lat.

Ciekawie wypadł też wątek stalkingu. Od początku miałam przeczucie, że z sekretarką Monisią jest coś mocno nie tak i akurat ten motyw naprawdę dobrze budował napięcie.

Franciszek Stawicki zyskuje w tym tomie więcej charakteru i staje się bardziej ludzki niż w pierwszej części. Szkoda tylko, że samej Mai było tym razem trochę mniej, bo bardzo polubiłam jej energię i sarkastyczne komentarze. Przyznam też, że momentami przewracałam oczami przy kolejnych kobietach robiących maślane oczy do Franciszka — tutaj autorka chyba trochę przesadziła.

Mimo kilku drobiazgów książkę czytało mi się błyskawicznie, a sama zagadka była znacznie ciekawsza i lepiej poprowadzona niż w pierwszym tomie. Jestem ciekawa, czy będzie kolejna część.

„Zamknięte w lodzie”, Izabela Janiszewska

Zamknięte w lodzie, Janiszewska

Zima, mróz, śnieg. Młoda ambitna technik kryminalistyki, psychotraumatolog z własnymi demonami, tajemniczy pacjent i seria wydarzeń, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego.

Przyznam, że początkowo nie mogłam do końca wciągnąć się w tę historię. Mimo kojącego głosu Filipa Kosiora coś co chwilę odciągało moją uwagę od fabuły.

A potem nagle wszystko wskoczyło na swoje miejsce.

Może to przez warszawskie miejsca, które kojarzę z własnej codzienności. Wieżowiec na Majdańskiej, komenda na Malczewskiego… Nagle ta historia zrobiła się zaskakująco bliska.

Bardzo podobał mi się motyw przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Dawne krzywdy, wyrzuty sumienia i tajemnice wracają tutaj po latach, wpływając na życie bohaterów bardziej, niż chcieliby przyznać. Lubię też w książkach motyw utraconych wspomnień i tutaj został on ciekawie wpleciony w znacznie większą, bardziej skomplikowaną układankę.

Polubiłam również Anitę Bauer. Jest ambitna, dociekliwa i nie odpuszcza nawet wtedy, gdy inni są gotowi zamknąć sprawę. Mam nadzieję, że jeszcze się z nią spotkam.

„Zamknięte w lodzie” nie wciągnęło mnie od pierwszych minut, ale ostatecznie okazało się mrocznym, niepokojącym kryminałem, który trzymał mnie w napięciu i zostawił z refleksją, jak wiele zła rodzi się z obojętności na cudzą krzywdę.

Podsumowanie

Majowy czytnik zdecydowanie należał do kryminałów. Każda z tych historii opowiadała o czymś więcej niż tylko o samej zagadce. Były tu rodzinne sekrety, przemilczenia, traumy i konsekwencje decyzji podjętych wiele lat wcześniej.

Choć nie wszystkie książki zachwyciły mnie w równym stopniu, każda miała w sobie coś, co zatrzymywało przy lekturze. Jedne urzekły atmosferą, inne samą zagadką, jeszcze inne bohaterami, których chętnie spotkałabym ponownie.

I właśnie za to lubię takie czytelnicze miesiące. Nawet kiedy nie trafiam na książkę idealną, każda z nich zostawia po sobie jakiś ślad, emocję albo temat do przemyślenia przy kolejnej filiżance kawy.

Joanna Tkacz

Autorka: Joanna Tkacz

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej.
Czytam dużo, ale wybieram uważnie – najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Podobało Ci się?

Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje książek, zajrzyj do mojego bloga.  

Powiązane wpisy