„Daliśmy radę, chłopaku”, Anthony Hopkins

87 lat. Fenomenalna kariera aktorska. Trudne decyzje życiowe i wiele porażek. Sir Anthony Hopkins od lat jest moim ulubionym aktorem, dlatego po jego wspomnienia sięgnęłam z ogromną ciekawością. „Daliśmy radę, chłopaku” to inspirująca opowieść o drodze niepewnego, zbuntowanego chłopaka z walijskiego Port Talbot do jednego z najwybitniejszych aktorów swoich czasów.

Najbardziej poruszyło mnie to, jak zwyczajnie i bez patosu potrafi mówić o życiu, miłości i starzeniu się. To książka ciepła, momentami gorzka, ale bardzo prawdziwa.

„Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej”, Joanna Szczęsna, Anna Bikont

Ta książka okazała się znacznie bardziej intymna i pełna humoru, niż się spodziewałam. Wisława Szymborska nie jawi się tu jako pomnikowa noblistka, ale kobieta kochająca szuflady, wyklejanki, żarty i małe absurdalne przyjemności codzienności. Szczególnie piękna była dla mnie opowieść o jej relacji z Kornelem Filipowiczem. Cicha, spokojna i pozbawiona wielkich deklaracji.

Autorki stworzyły niezwykle ciekawą opowieść o poetce, która nie chciała mówić o sobie wprost. Zamiast tego pisała zbereźne limeryki, wyklejała własne pocztówki i podrzucała do ogrodów przyjaciół figurki owiec. Jej marzeniem było mieć sobowtóra, który pozowałby do zdjęć, jeździł, udzielał wywiadów, a ona by sobie pisała. To biografia pełna humoru, anegdot i czułej ironii, nasycona poezją, a przy tym podszyta przekorą i delikatną nadzieją.

Czytajcie wiersze i felietony Szymborskiej. I czytajcie jej biografię. Zostawiła nam naprawdę wiele do czytania i jeszcze więcej do myślenia.

„Córka zegarmistrza”, Kate Morton

Miałam wobec tej książki ogromne oczekiwania. Wiktoriańska Anglia, tajemniczy dom, stare fotografie i sekrety ukryte w archiwach brzmiały jak historia idealna dla mnie. Początek naprawdę mnie zachwycił, ale z czasem opowieść zaczęła się coraz bardziej rozrastać, a liczba bohaterów i wątków momentami mnie przytłaczała.

Postaci jest wiele, relacje między nimi bywają niejasne, a niektóre wątki sprawiają wrażenie porzuconych lub niedopowiedzianych. Szczególnie szkoda mi wątku ślubu Elodie, który zapowiadał się istotnie, a został potraktowany po macoszemu.

Z każdą kolejną częścią czułam się coraz bardziej zagubiona. Miałam wrażenie, że powieść ma wszystkie elementy, które zwykle bardzo cenię. Sekrety, tajemnice, przeszłość, nutę grozy i piękne historyczne tło. Mimo to nie potrafiłam w pełni się w niej odnaleźć ani emocjonalnie zaangażować tak, jak tego oczekiwałam.

„Śpij, laleczko”, Lisa Regan

Lisa Regan po raz kolejny przypomniała mi, dlaczego tak lubię serię o Josie Quinn. To thriller dynamiczny, emocjonalny i bardzo wciągający, ale jednocześnie mocno oparty na relacjach między bohaterami. Uwielbiam atmosferę tej serii i poczucie, że obok kryminalnej zagadki zawsze jest tu miejsce na emocje, bliskość i ludzi, których po prostu chce się odwiedzać w kolejnych tomach.

Pełna recenzja jest tutaj.

„Kobiety z wiatru”, Magda Knedler

To była jedna z tych książek, których naprawdę nie chciałam kończyć. Magda Knedler po raz kolejny stworzyła historię pełną emocji, silnych kobiet i trudnych wyborów. Najbardziej cenię w tym cyklu to, że bohaterki bywają kruche, pogubione i zmęczone, a jednocześnie potrafią walczyć o siebie i swoje życie. Do tego piękne historyczne tło i klimat, w którym można zanurzyć się bez reszty.

Pełna recenzja jest tutaj.

Podsumowanie

Im jestem starsza, tym bardziej szukam w książkach emocji, atmosfery i bohaterów, którzy zostają ze mną na dłużej. Już nie chodzi tylko o świetnie skonstruowaną fabułę czy nagłe zwroty akcji. Coraz bardziej cenię historie, które potrafią wywołać refleksję, wzruszyć albo po prostu zatrzymać mnie na chwilę w codziennym pędzie.

Styczeń był właśnie takim miesiącem. Pełnym bardzo różnych książek i bardzo różnych emocji.

Joanna Tkacz

Autorka: Joanna Tkacz

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej.
Czytam dużo, ale wybieram uważnie – najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Podobało Ci się?

Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje książek, zajrzyj do mojego bloga.  

Powiązane wpisy