„Podniebie”, Agnieszka Graca

Dopiero w trakcie czytania odkryłam, że to drugi tom serii o krakowskich detektywach Idze Bagińskiej i Igorze Szocie. I tak, znowu zaczęłam nie od tej części co trzeba, ale zupełnie mi to nie zepsuło przyjemności z lektury. Wręcz przeciwnie.

Pod warstwą kryminalnej intrygi Agnieszka Graca opowiada o rzeczach trudnych i bardzo prawdziwych. O krzywdzonych dzieciach, o dorosłych niosących w sobie nieprzepracowane traumy, o bezsilności nauczycieli, o samotności i braku zrozumienia, które potrafią ciągnąć się przez całe życie. To książka, która zostaje pod skórą na dłużej.

„Podniebie” wciągnęło mnie od pierwszych stron. To kryminał z mocną, psychologiczną głębią, mądry i poruszający, a przy tym naprawdę dobrze napisany. Z przyjemnością sięgnę po pierwszy tom, żeby lepiej poznać przeszłość Igi i Igora i jeszcze raz zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Gracę.

„Rodzeństwo”, Moa Herngren

To kolejna opowieść o pozornie dobrej, zwyczajnej rodzinie, której idealny obraz pełen jest rys i pęknięć. Podczas lektury wracały do mnie skojarzenia z „Teściową”, a także poczucie, że zarówno ona, jak i „Rozwód” poruszyły mnie mocniej. „Rodzeństwo” wzbudziło we mnie emocje trudniejsze, momentami niewygodne, przywołało wspomnienia i refleksje, od których nie da się łatwo uciec. Troje rodzeństwa, trzy różne pamięci tego samego domu i emocje, które przez lata narastały pod powierzchnią.

To była intensywna, poruszająca lektura. Doceniam minimalistyczny styl autorki i sposób, w jaki pokazuje relacje rodzinne bez upiększeń i bez litości. Jednocześnie mam świadomość, że to książka nie dla każdego. Dla mnie była ważna i zostawiła po sobie długi emocjonalny cień.

„Pamiętnik mojej siostry”, Loreth Anne White

Zaskoczyło mnie finałowe rozstrzygnięcie, ale jeszcze bardziej poruszyły tematy, które autorka wplata w tę historię. Molestowanie dzieci, milczenie najbliższych, presja wywierana na nastolatków, potrzeba akceptacji i przynależności oraz długofalowe konsekwencje tłumienia własnego głosu. To wszystko wybrzmiewa tu mocno, bez taniej sensacji.

Sierżant Jane Munro okazała się bohaterką, z którą łatwo się związać emocjonalnie. Wrażliwa, a jednocześnie silna, uważna i zdeterminowana. Jej postać została napisana z wyczuciem i mam nadzieję, że jeszcze do niej wrócimy w kolejnych książkach autorki.

To była bardzo wciągająca lektura, która zostawia po sobie emocjonalny ślad i skłania do refleksji.

„Szklane ptaki. Opowieść o miłościach Krzysztofa Kamila Baczyńskiego”, Katarzyna Zyskowska

Dwadzieścia cztery lata. Krzysztof, trochę zamyślony, z nieobecnym spojrzeniem, marzyciel. Zakochany. Czytając, miałam przed oczami mojego syna, jego imiennika i rówieśnika, co tylko spotęgowało emocje. Pewnego dnia Kamil spotyka Basię. Po czterech dniach od pierwszego spojrzenia są już zaręczeni. Miłość gwałtowna, intensywna, taka, jaką potrafią przeżywać tylko bardzo młodzi. A jednak choć Krzysztof kocha Basię całym sobą, połowa jego serca od zawsze należy do matki.

W tle narasta historia. Słychać już powstanie. Warszawa krwawi, rozpada się na kawałki, dusi się pyłem, gruzem i bólem. Miasto umiera razem z młodymi ludźmi, którzy jeszcze przed chwilą planowali wspólne życie. I choć znamy zakończenie tej opowieści, czyta się ją z bolesną nadzieją, że może tym razem los okaże się łaskawszy.

Bardzo mi się ciężko czytało tę książkę. Jest w niej ogrom rozpaczy, napięcia, niewypowiedzianych pretensji i dziwnych rodzinnych układów. Piękna, romantyczna miłość Basi i Krzysztofa od początku naznaczona jest cieniem relacji z matką, relacji trudnej, zaborczej, chwilami wręcz destrukcyjnej. To wszystko sprawia, że lektura boli, uwiera i nie pozwala przejść obojętnie.

To przepiękna, poruszająca opowieść, która wywołała we mnie ogrom emocji i zostanie ze mną na długo. Nie tylko jako historia o wielkiej miłości, ale też jako bolesne przypomnienie o kruchości młodości, życia i marzeń.

„Ręka Zegarmistrza”, Jeffery Deaver

Znacie serię o Lincolnie Rhyme? Ja mam do niej ogromny sentyment, choć przyznaję, że ostatnio trochę zaniedbałam kolejne tomy. „Ręka zegarmistrza” czekała na półce długie miesiące.

Jeffery Deaver robi to, co potrafi najlepiej. Buduje historię opartą na presji czasu, ciągłym zagrożeniu i intelektualnym pojedynku, który trzyma w napięciu do samego końca. Akcja jest dynamiczna, a każdy rozdział zostawia czytelnika z poczuciem, że jeszcze jeden i jeszcze jeden.

Bardzo spodobała mi się postać Rona Pulaskiego, wokół którego koncentruje się spora część wydarzeń. To świeży akcent w serii i mam ogromną nadzieję, że autor jeszcze do niego wróci.

„Ręka Zegarmistrza” dała mi dokładnie to, czego oczekiwałam. Emocje, tempo i satysfakcję z lektury. Fani kryminałów i thrillerów będą usatysfakcjonowani, a jeśli ktoś serię Lincolna Rhyme’a zaniedbał, tak jak ja, to idealny moment, by nadrobić zaległości.

Podsumowanie

Coraz częściej łapię się na tym, że właśnie te spokojne wieczory z czytnikiem stają się moim ulubionym momentem dnia. Bez pośpiechu, bez planu i bez presji czytania nowości. Tylko kawa, koc i historie, w których można schować się na kilka godzin.

I chyba właśnie takie czytanie lubię dziś najbardziej 🙂

Joanna Tkacz

Autorka: Joanna Tkacz

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej.
Czytam dużo, ale wybieram uważnie – najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Podobało Ci się?

Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje książek, zajrzyj do mojego bloga.  

Powiązane wpisy