Luty upłynął mi pod znakiem książek, które bardziej się czuje, niż czyta. Były trudne relacje, rodzinne tajemnice, historie o pamięci i o ludziach próbujących poradzić sobie z tym, co życie zostawiło w nich na długo.
„Pamięć drzewa”, Tina Vallès

To jedna z tych książek, które nie potrzebują dramatycznych wydarzeń, żeby wzruszyć czytelnika. Historia Jana i jego dziadka opowiedziana jest bardzo subtelnie, niemal szeptem, a mimo to trudno przejść obok niej obojętnie.
Najbardziej zostały ze mną wspólne spacery, rozmowy o drzewach, domino i wszystkie małe rytuały budujące bliskość między bohaterami. Tina Vallès pięknie pokazuje, że pożegnanie z bliską osobą czasem zaczyna się dużo wcześniej, zanim jeszcze naprawdę nastąpi.
Pełna recenzja jest tutaj.
„Ostatnia zapałka”, Marie Vareille

To była jedna z najmocniejszych emocjonalnie książek tego miesiąca. Historia przemocy domowej, dziecięcego lęku i traum, które zostają w człowieku na całe życie, momentami wręcz bolała podczas czytania.
Najbardziej poruszyły mnie fragmenty dotyczące Abigaëlle i Gabriela oraz to, jak dzieci próbują oswoić rzeczy, które nigdy nie powinny być normalne. A jednocześnie autorka zostawia czytelnika z delikatną nadzieją i pokazuje, że nawet po bardzo trudnych doświadczeniach można próbować odzyskać siebie.
Pełną recenzję znajdziecie tutaj.
„Teatr złamanych serc”, Magdalena Buraczewska-Świątek

To książka pełna melancholii, muzyki i bardzo subtelnych emocji. Londyński sierociniec Grimthorne House od pierwszych stron przytłacza atmosferą chłodu i strachu, ale właśnie tam zaczyna rodzić się coś pięknego.
Najbardziej podobało mi się powolne budowanie zaufania między Melanią a chłopcami oraz pokazanie, jak ogromną siłę może mieć sztuka. To historia spokojna, momentami bolesna, ale bardzo ciepła i pełna nadziei.
Pełna recenzja jest na tej stronie.
„Dno miednicy”, Sara Reardon

To jedna z tych książek, które powinny przeczytać kobiety w każdym wieku. Bez zawstydzania, bez moralizowania i bez tworzenia sztucznego dystansu autorka opowiada o zdrowiu kobiet, o którym wciąż mówi się zdecydowanie za mało.
Po lekturze „Dna miednicy” zostajesz nie tylko z wiedzą, ale też z poczuciem sprawczości. To jedna z tych książek, do których chce się wracać, z których wyciąga się coś dla siebie na lata, i którymi naturalnie chce się dzielić z przyjaciółkami, siostrami czy córkami. Bo dbanie o dno miednicy jest tak samo oczywiste jak codzienne mycie zębów. Wystarczy kilka minut dziennie, by zrobić dla siebie coś naprawdę ważnego.
To książka, którą warto poznać, a nawet polubić. Dodaje otuchy, porządkuje wiedzę i uczy uważności na własne ciało. A najlepsze ćwiczenie? Zwyczajne chodzenie. Darmowe, dostępne dla większości z nas i zaskakująco skuteczne. Pomaga nie tylko ciału, ale też głowie.
„Mąż i żona”, K.L. Slater

Główne uczucie podczas lektury? Irytacja. Irytowała mnie większość bohaterów, a najbardziej Nicola, główna narratorka tej historii. Męczyły mnie powtórzenia i przeskoki w czasie, które momentami wprowadzały chaos. Lubię narracje prowadzone z kilku perspektyw, ale tutaj często wybijało mnie to z rytmu czytania.
Trzeba jednak przyznać, że książkę czyta się lekko i szybko. Mimo irytacji i chwilowego zagubienia chciałam wiedzieć, jak to wszystko się skończy. Autorka potrafi utrzymać napięcie, a kilka zwrotów akcji naprawdę mnie zaskoczyło. Zakończenie również okazało się mniej przewidywalne, niż się spodziewałam.
To książka z potencjałem, choć zabrakło mi w niej większego dopracowania. Nie żałuję jednak tej lektury, bo miała swoje mocne momenty i potrafiła wciągnąć. Sprawdzi się jako lekki thriller na spokojny wieczór, kiedy szukamy raczej rozrywki niż literackiego zachwytu.
Podsumowanie
Luty pokazał mi, że coraz bardziej szukam w książkach emocji, atmosfery i bohaterów, którzy zostają w głowie na długo po zakończeniu lektury. Nawet jeśli nie każda historia okazuje się idealna, każda potrafi zostawić po sobie coś ważnego.

Autorka: Joanna Tkacz
Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej.
Czytam dużo, ale wybieram uważnie – najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.
Podobało Ci się?
Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje książek, zajrzyj do mojego bloga.
