Luty na czytniku upłynął mi głównie pod znakiem kryminałów i powrotów do bohaterów, których po prostu lubię odwiedzać w kolejnych tomach. To były książki idealne na spokojne wieczory z kawą i kocem — wciągające, momentami mroczne, ale przede wszystkim bardzo „czytelnicze”.
„Gen zła”, Katarzyna Wolwowicz

Do Olgi Balickiej i Kornela wracam już trochę jak do znajomych. Tym razem emocji było wyjątkowo dużo, bo sprawa dotyczy porwania samej Olgi, a napięcie właściwie nie opuszcza czytelnika ani na chwilę.
Autorka ponownie prowadzi akcję wielotorowo, na dwóch płaszczyznach czasowych, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki. Napięcie nie opuszcza ani na chwilę, a tropy zmieniają się tak szybko, że trudno być czegokolwiek pewnym. Czy udało mi się odgadnąć sprawcę? Nie do końca. Za to nieustannie kibicowałam Oldze i Kornelowi, a pojawienie się kolejnego wyjątkowo antypatycznego bohatera tylko podkręcało emocje.
Wolwowicz po raz kolejny udowadnia, że potrafi połączyć kryminalną intrygę z wrażliwie pokazanym tłem psychologicznym i ważnymi tematami społecznymi. A zakończenie jasno daje do zrozumienia, że przed nami jeszcze wiele emocji. W wersji audio książka wypada znakomicie, bo interpretacja Filipa Kosiora dodaje historii dodatkowej głębi.
„Więzi”, M.M. Perr

Mam wrażenie, że seria o Robercie Lewie z każdą częścią staje się coraz bardziej dojrzała. Tym razem śledztwo dotyczące zaginięć dziewcząt sprzed lat mocno splata się z przeszłością samego Roberta, co nadaje historii bardziej osobisty charakter.
To jedna z tych części, w których śledztwo jest ważne, ale jeszcze ważniejsze okazują się emocje i relacje między bohaterami. Historia wciąga spokojnie, bez fajerwerków, za to z rosnącym napięciem i poczuciem, że każdy element ma swoje znaczenie. Choć sama zagadka nie należy do najbardziej skomplikowanych, nie odebrało mi to przyjemności z odkrywania prawdy.
Najbardziej lubię w tej serii to, że bohaterowie żyją czymś więcej niż tylko sprawą. Ich codzienność, wątpliwości i wzajemne relacje tworzą tło, które sprawia, że łatwo się z nimi zżyć. Z lekkim niedosytem obserwowałam jedynie, że wątek osobisty Roberta nadal rozwija się bardzo powoli, za to więcej miejsca otrzymują Sonia i Mikołaj, który wyraźnie zaznacza swoją obecność. To była angażująca, emocjonalnie bliska lektura i bardzo przyjemny powrót do świata Roberta i Soni.
„Godziny gniewu”, M.M. Perr

Telefon od dziecka z prośbą o pomoc to chyba jeden z największych koszmarów każdego rodzica. Tym razem Robert Lew zostaje postawiony przed wyborem między obowiązkiem policjanta a próbą ratowania własnej córki.
To bardziej emocjonalna niż klasycznie kryminalna część serii. Jest mniej śledztwa, a więcej desperacji, rodzinnych napięć i trudnych decyzji. Choć momentami fabuła wydawała mi się mniej wiarygodna niż w poprzednich tomach, i tak czytałam z ogromnym zaangażowaniem.
Podsumowanie
Coraz bardziej lubię takie spokojne wieczory z czytnikiem. Bez pośpiechu i bez presji nadrabiania nowości. Czasem właśnie wtedy trafiają się historie, przy których naprawdę można odpocząć.

Autorka: Joanna Tkacz
Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej.
Czytam dużo, ale wybieram uważnie – najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.
Podobało Ci się?
Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje książek, zajrzyj do mojego bloga.
