Wrzesień zawsze przynosi ze sobą miękkie światło i pierwsze chłodne poranki, które delikatnie przypominają, że lato powoli przechodzi w kolejną porę roku. Dni są jeszcze jasne, ale w powietrzu unosi się coś nowego, spokojniejszego. To idealny moment, żeby schować się pod kocem, zaparzyć ulubioną herbatę i zanurzyć w książkach, które świetnie pasują do tego przejściowego miesiąca.
A Ty? Po jakie tytuły sięgałaś lub sięgałeś we wrześniu?
Dołącz do mojego wyzwania #WyborneZaczytanie i daj się porwać lekturom w najróżniejszych barwach.
Nie zapomnij zajrzeć na mój profil na Instagramie — co miesiąc czekają tam na Ciebie nowe tematy i nagrody dla najbardziej zaczytanych!
Zajrzyj też na mój profil na Instagramie — co miesiąc czekają tam na Ciebie nowe motywy przewodnie i nagrody dla najbardziej zaczytanych!
Poniżej znajdziesz podsumowanie września. Sprawdź, jakie książki towarzyszyły mi w tym miesiącu.
- „Do jutra w Amsterdamie”, Agnieszka Zakrzewska
- „Dziewczyna z pokoju 12”, Kathryn Craft
- „Sobowtór”, Maciej Siembieda
- „Ukochane dziecko”, Romy Hausmann
- „Niewierna”, Katarzyna Wolwowicz
„Do jutra w Amsterdamie”, Agnieszka Zakrzewska

Bohaterką jest Agnieszka, dziennikarka lokalnej gazety, która pewnego dnia dostaje telefon od siostry Julii z propozycją pracy w domach bogatych Holendrów. Niespodziewanie decyduje się na wyjazd, a na miejscu odkrywa, że jej siostra zniknęła w tajemniczych okolicznościach.
W nowej rzeczywistości towarzyszy jej czarnoskóry Prosper – sąsiad i jak się okazuje, ukochany Julki, który wprowadza bohaterkę w życie w Holandii. Na horyzoncie pojawia się także pilot KLM… Brzmi ciekawie? Niestety tylko w teorii.
Zacznę od tego, że bohaterka miała absurdalnie łatwy start na emigracji – praca „spadła z nieba”, mieszkanie również, a dodatkowo znalazł się jeszcze przewodnik, który krok po kroku tłumaczył jej, jak funkcjonuje kraj tulipanów. To wszystko sprawiało, że trudno było mi uwierzyć w jej problemy. Sama Agnieszka także mnie nie przekonała – jej nagłe zauroczenia każdym napotkanym mężczyzną wydawały się wręcz groteskowe. Momentami miałam wrażenie, że obcuję z naiwną nastolatką, a nie dorosłą kobietą.
Nie przypadła mi też do gustu wizja Holendrów przedstawiona przez autorkę. Bogaci mieszkańcy Amsterdamu jawią się tu jako zepsuci, cyniczni i pozbawieni moralności – obraz bardzo jednostronny i nieprzekonujący. Dziwne i nienaturalne wydały mi się również relacje między siostrami, a ciągłe „opowiadanie wszystkiego od końca” szybko zaczęło mnie męczyć.
Jedynym elementem, który potrafił mnie wciągnąć, były opisy samej Holandii – codzienności, zwyczajów, jedzenia. To właśnie one sprawiły, że książkę przeczytałam stosunkowo szybko. Niestety cała reszta była dla mnie frustrująca.
Podsumowując – jeśli lubicie lekkie obyczajówki i nie przeszkadzają Wam naiwne bohaterki, być może znajdziecie w tej powieści coś dla siebie. Ja jednak czuję się zawiedziona i po kolejne tomy sagi raczej nie sięgnę.
„Dziewczyna z pokoju 12”, Kathryn Craft

Szukając książki pasującej do wyzwania Małgosi #CzytamyZBiblioteczki, natrafiłam na tytuł, który już od dawna czekał na swoją kolej. Liczne pozytywne opinie sprawiły, że sięgnęłam po niego bez wahania, pełna nadziei na wciągający thriller.
Niestety – tym razem spotkało mnie rozczarowanie.
Początek obiecywał naprawdę wiele. Hannah Chambers, właścicielka księgarni, wiedzie spokojne życie w Roehampton wraz z mężem Maxem i pięcioletnią córką Poppy. Ten poukładany świat rozpada się w jednej chwili, gdy Hannah znajduje w kieszeni męża kartę hotelową do pokoju, w którym odkryto ciało zamordowanej Alice Hughes. Czy Max mógł mieć z nią romans? A może był zamieszany w coś znacznie mroczniejszego? W poszukiwaniu prawdy Hannah rozpoczyna własne śledztwo – śledztwo, które szybko okaże się niebezpieczne.
I tu niestety historia zaczęła tracić swój urok. Z każdą kolejną stroną bohaterowie stawali się coraz bardziej irytujący, a ich zachowania często wydawały się nielogiczne. Właściwie nikomu nie można było ufać, ale nie w tym dobrym, budującym napięcie sensie – raczej w sposób, który sprawiał wrażenie sztucznego. Dodatkowo, momentami wydawało się, że cała fabuła podporządkowana jest opinii pięcioletniej Poppy, co nadawało opowieści dziwnego, mało realistycznego wydźwięku.
Samo zakończenie nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem – od początku miałam na oku prawie wszystkich potencjalnych winnych. Śledztwo ciągnęło się w nieskończoność, brakowało mu tempa i emocji, a lektura zaczęła mi się zwyczajnie dłużyć. Kilka razy miałam ochotę odłożyć książkę na półkę i już do niej nie wracać.
Podsumowując – „Dziewczyna z pokoju 12” miała świetny punkt wyjścia i potencjał na dobry thriller psychologiczny, ale zabrakło w niej spójności, dynamiki i prawdziwego napięcia. Z tego powodu całość wypadła, niestety, przeciętnie.
„Sobowtór”, Maciej Siembieda

Jak ja tęskniłam za Jakubem Kanią! Każde spotkanie z nim przypomina mi, że tam, gdzie pojawia się Kania, tam zawsze czekają zagadki, historia i świetna zabawa. Nie inaczej jest i tym razem – „Sobowtór” to powieść pełna fascynujących ciekawostek, podana z lekkością, humorem i literackim polotem, który od pierwszej strony wciąga bez reszty.
Tym razem na scenę wkracza tajemniczy fałszerz. Ale nie byle jaki! „Gemello” to prawdziwy geniusz malarstwa, którego prace – perfekcyjne kopie renesansowych arcydzieł – od setek lat pojawiają się na aukcjach i w prywatnych kolekcjach. Tworzone na XVI-wiecznych deskach, oszałamiają swoją jakością i… budzą coraz większe podejrzenia. Kim naprawdę jest „Gemello”? Czy rzeczywiście istnieje od stuleci, a może to tylko legenda? I czy Jakub Kania zdoła rozwikłać tę zagadkę?
Były prokurator IPN, obecnie ekspert od oszustw ubezpieczeniowych, trafia na trop intrygi, kiedy fundacja wpływowego polityka zapowiada wystawę nieznanych portretów Marcina Lutra i Jana Kalwina. Obrazy mają zostać ubezpieczone właśnie przez firmę Kani. Arcydzieła czy wielki przekręt, który ma przynieść fortunę?
Maciej Siembieda po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem w łączeniu faktów historycznych z fikcją, tworząc opowieść, od której naprawdę trudno się oderwać. „Sobowtór” to mieszanka perfekcyjnie skonstruowanych zwrotów akcji, ciekawych wątków i bohatera, którego nie sposób nie lubić. Jakub Kania – uczciwy, lojalny, wychowany przez surową kaszubską babkę – to dżentelmen z krwi i kości, choć i jego życie prywatne nie zawsze układa się gładko. a na horyzoncie czai się kolejna zmiana w życiu…
Całość dopełnia charakterystyczny, nieoczywisty humor autora, który potrafi rozbroić i sprawić, że podczas lektury uśmiech pojawia się na twarzy częściej, niż się spodziewamy.
Jestem pewna, że wierni fani Jakuba Kani nie potrzebują żadnych zachęt, by sięgnąć po tę książkę. A jeśli jeszcze nie znacie tej serii – koniecznie nadróbcie zaległości. To jedna z tych literackich przygód, które zostają w pamięci na długo.
„Ukochane dziecko”, Romy Hausmann

Młoda kobieta zostaje potrącona przez samochód. Trafia do szpitala w towarzystwie dziewczynki o imieniu Hannah, która od pierwszej chwili wzbudza niepokój. Dziecko z kamienną twarzą, bez emocji, uparcie powtarza, że ranna kobieta to jej matka Lena. Czy to możliwe, że chodzi o Lenę Beck, która zaginęła bez śladu trzynaście lat wcześniej?
Jej rodzice – Karin i Matthias – wyruszają pełni nadziei do szpitala przy czeskiej granicy. Niestety, szybko okazuje się, że kobieta wcale nie jest Leną, ale Jasmin Grass, zaginioną zaledwie kilka miesięcy temu. To, co Jasmin opowiada policji, mrozi krew w żyłach i przypomina najbardziej koszmarne historie, jakie znamy z nagłówków gazet – w tym słynną sprawę austriackiego „potwora z Amstetten”, Josefa Fritzla.
W odizolowanej chacie, ukrytej głęboko w lesie, życie „rodziny” toczyło się według nieludzkich, ściśle wyznaczonych zasad. Godziny posiłków, czas nauki, wizyty w toalecie – wszystko regulował „ojciec”, porywacz i oprawca, który przedstawiał się dzieciom jako ich jedyny obrońca przed złym, zagrażającym światem na zewnątrz. Każdy, kto ośmieliłby się złamać reguły, musiał się liczyć z konsekwencjami.
To właśnie dzięki zeznaniom Jasmin policja odnajduje chatę, w której ukryte było drugie dziecko – Jonathan, głęboko straumatyzowany chłopiec, oraz ciało, które ujawnia przerażającą prawdę. Ale zagadka wciąż pozostaje nierozwiązana: dlaczego Hannah wciąż twierdzi, że ranna kobieta to Lena? Kim tak naprawdę był porywacz i dlaczego przez lata udało mu się utrzymywać swoją przerażającą „rodzinę” w ukryciu? Czy Jasmin i dzieci są wreszcie bezpieczni?
Romy Hausmann wciąga nas w psychologiczny koszmar. Narracja prowadzona jest na przemian przez Hannah, Lenę/Jasmin i Matthiasa, przeplatana artykułami z „Bayerisches Tagblatt”, co potęguje poczucie realizmu i zagubienia. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi rozwój wydarzeń, ale także ma wrażenie, jakby sam brał udział w śledztwie.
Najbardziej poruszające są psychiczne rany bohaterów. Jasmin dręczą koszmary senne, Jonathan w ogóle przestaje mówić, a Hannah – ze swoją chłodną logiką i brakiem emocji – zachowuje się jak dziecko z innego świata, dziecko, któremu odebrano normalne dzieciństwo. Matthias, ojciec Leny, rozdarty między nadzieją a gniewem, staje się więźniem własnych emocji i obsesji. Hausmann niezwykle wiarygodnie pokazuje, że trauma przybiera różne oblicza – i że każdy radzi sobie z nią inaczej, choć nikt nie wychodzi z niej bez blizn.
To nie jest łatwa lektura. „Ukochane dziecko” to powieść mroczna, duszna i niepokojąca. Zaskakuje zwrotami akcji, zmusza do refleksji i zostaje w pamięci na długo po zamknięciu książki. Finał całkowicie mnie zaskoczył – choć przez całą lekturę próbowałam snuć własne teorie, nie byłam przygotowana na takie rozwiązanie.
To książka, która roztrzaskuje czytelnika na kawałki, a jednocześnie sprawia, że trudno odłożyć ją choćby na chwilę. Zdecydowanie polecam każdemu, kto ma odwagę zmierzyć się z powieścią balansującą na granicy thrillera psychologicznego i opowieści o niewyobrażalnym ludzkim okrucieństwie.
„Niewierna”, Katarzyna Wolwowicz
Cykl: Tymon Hanter (tom 3)

Zastanawiałam się, czy czytać trzeci tom cyklu, ale potrzebowałam Filipa Kosiora, więc wybór mógł być tylko jeden. I nie żałuję. Po dramatycznych wydarzeniach i odkryciu, że to jego własny brat Wojciech stoi za morderstwem żony, Tymon Hanter odchodzi z policji. Robi to z ciężkim sercem – bo praca w mundurze była całym jego życiem.
Tymon tęskni za dawną adrenaliną, za poczuciem sensu, które dawało mu śledztwo i możliwość wymierzania sprawiedliwości. Jednak wyrzuty sumienia związane z bratem nie pozwalają mu dłużej służyć. Teraz prowadzi biuro detektywistyczne, choć nie daje mu ono tego samego spełnienia. Na jego barkach spoczywa także opieka nad małą Jagódką, pozostawioną mu przez Wojtka. Pomaga babcia, matka Tymona, ale wspólne życie pod jednym dachem okazuje się trudne. Joanna, partnerka Tymona, ma dość i stawia ultimatum: skoro mają być razem, będą też wspólnie prowadzić jego sprawy. A ta najnowsza od początku zapowiada się jako szczególnie tajemnicza.
Znika Letycja Fiedorowicz – była modelka, obecnie żona wpływowego milionera. Pewnego dnia po prostu rozpływa się w powietrzu. Zaniepokojony mąż zgłasza jej zaginięcie na policji, a wkrótce trafia także do biura Tymona. Ale czy jego rozpacz jest szczera? Czy Letycja naprawdę uciekła do kochanka? A może stało się coś znacznie gorszego, a ten, który udaje najbardziej przejętego, wie o jej losie więcej, niż przyznaje?
Świat, do którego prowadzi nas Wolwowicz, to labirynt sekretów, pozorów i kłamstw. Każdy trop odsłania nowe oblicze bohaterów, a zwroty akcji sprawiają, że trudno komukolwiek zaufać. Choć niektóre wątki wydawały mi się początkowo zbędne, w finale okazało się, że wszystko zostało misternie splecione w spójną całość.
Dzięki temu „Niewierna” okazała się lekturą wciągającą, pełną emocji i zagadek. Nie mogłam się oderwać, a w wersji audio dodatkowym atutem był oczywiście Filip Kosior, który jak zawsze zadbał o świetną interpretację.
Książki wrześniowe – Podsumowanie
Moja wrześniowa półka z książkami była pełna emocji, tajemnic i ludzkich dramatów. Było sporo mrocznych zagadek kryminalnych i poruszających historii – każda z książek pokazała, że literatura potrafi zaskakiwać i poruszać najczulsze struny. Czy to właśnie w różnorodności tkwi siła opowieści? Przekonaj się, sięgając po te wyjątkowe tytuły!
Zajrzyj także do działu Współpraca reklamowa – pojawiły się tam nowe recenzje książek, które otrzymałam od wydawnictw. Może znajdziesz tam coś, co idealnie wpisze się w Twój letni nastrój?

Autorka: Joanna Tkacz
Kreatywna Asystentka. Pani od Worda. Wyborna Czytelniczka.
Asystuję prezesom zarządów, z pasją wykonując zadania administracyjne i operacyjne.
Podsuwam ciekawe rozwiązania w pracy asystentek i sekretarek.
Rozwiązuję problemy z Wordem, opowiadając historie o Pani od Worda.
Wyszukuję inspirujące książki i dzielę się wrażeniami, jakie we mnie pozostawiły. Co miesiąc publikuję recenzje z przeczytanych książek.
Podobało Ci się?
Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje książek, zajrzyj do mojego bloga.
Spodobały Ci się moje recenzje książek? Możesz mi postawić wirtualną kawę.

