Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Albatros.
„Niewidoczna góra” Caro De Robertis zabiera czytelnika do Urugwaju – kraju odległego geograficznie, a w polskiej literaturze niemal nieobecnego. To wielopokoleniowa saga, w której los jednej rodziny splata się z burzliwą historią XX wieku, prowadząc również przez wydarzenia rozgrywające się w sąsiedniej Argentynie.
Historia rozpoczyna się 1 stycznia 1900 roku w Tacuarembó. Mieszkańcy miasteczka są świadkami wydarzenia uznanego za cud – na drzewie odnajdują zaginioną dziewczynkę. Odrzucona przez ojca Pajarita trafia pod opiekę zielarki. To właśnie od niej zaczyna się opowieść o rodzie kobiet, które przez kolejne pokolenia będą walczyć o miłość, godność i prawo do decydowania o własnym życiu.
Informacje
Tytuł: Niewidoczna góra
- Autorka: Caro De Robertis
- Ocena: 4,5/5
- Wydawnictwo: Albatros
Kim jest Caro de Robertis?
Caro De Robertis jest urugwajsko-amerykańską pisarką, której twórczość koncentruje się na historii Ameryki Południowej, pamięci, tożsamości oraz relacjach rodzinnych. Urodziła się w Wielkiej Brytanii, dorastała w Urugwaju i Szwajcarii, a obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych.
„Niewidoczna góra” to jej debiutancka powieść. Już w pierwszej książce autorka udowodniła, że potrafi połączyć wielką historię z intymną opowieścią o zwykłych ludziach, tworząc wielowymiarową sagę, w której wydarzenia polityczne są równie ważne jak emocje i więzi między bohaterami.
O czym jest „Niewidoczna góra”?
Pajarita, Eva i Salomé – babcia, matka i córka – reprezentują trzy pokolenia kobiet, których losy odzwierciedlają burzliwą historię Urugwaju. Ich życie naznaczają polityczne przemiany, dyktatura, rodząca się rewolucja i społeczne zmiany, które wkraczają do rodzinnego domu, zmieniając codzienność i zmuszając do podejmowania decyzji, od których nie ma odwrotu.
To jednak nie historia polityczna w klasycznym znaczeniu. Wielkie wydarzenia są przede wszystkim tłem dla opowieści o ludziach. O rodzinnych tajemnicach, niespełnionych marzeniach, miłości, która nie zawsze przynosi szczęście, i relacjach, które z pokolenia na pokolenie pozostawiają po sobie zarówno rany, jak i siłę do dalszego życia.
Moje refleksje na temat książki „Niewidoczna góra”
„Monte. Vide. Eu. Widzę górę.”
To zdanie powraca na kartach powieści niczym refren. Z każdą kolejną stroną coraz mocniej czułam, że nie chodzi tu wyłącznie o Montevideo. To metafora wszystkiego, co człowiek nosi w sobie – bólu przekazywanego z pokolenia na pokolenie, utraconych marzeń, wspomnień i codziennej siły, by mimo wszystko iść dalej.
Jednym z największych odkryć tej powieści okazał się dla mnie sam Urugwaj. To kraj, o którym wiedziałam bardzo niewiele, dlatego z ogromnym zainteresowaniem poznawałam jego historię, społeczne przemiany i wydarzenia, które kształtowały życie kolejnych pokoleń. Caro De Robertis nie zamyka się jednak wyłącznie w granicach Urugwaju. W tle pojawia się również historia Argentyny, a wraz z nią postacie doskonale znane z kart historii – Eva Perón czy młody Ernesto Guevara, zanim świat poznał go jako Che Guevarę. Nie są to jedynie historyczne ciekawostki. Ich obecność nadaje opowieści autentyczności i pokazuje, jak losy zwykłych ludzi splatają się z wielkimi wydarzeniami XX wieku.
Silne kobiece bohaterki
Pajarita, Eva i Salomé . To one dźwigają odpowiedzialność za rodzinę, walczą o godność i próbują zachować niezależność w świecie, który nie zawsze daje im prawo do własnego głosu.
Czuła się silna, żywa, rozpalona – triumfowała. Och, Ignazio, ty nędzny mężczyzno, nędzny łajdaku, kobieta, do której wróciłeś, nie jest tą, którą zostawiłeś. […] Przepełniała ją świadomość własnej wagi, własnej substancji, czegoś większego od ciała.
Wszystko zaczyna się od Pajarity – dziewczynki odnalezionej na drzewie i wychowanej przez zielarkę, która uczy ją siły, niezależności i życia w zgodzie z własnymi przekonaniami. Jej córka Eva zbyt wcześnie musi porzucić szkołę i rozpocząć pracę, boleśnie przekonując się, jak okrutny potrafi być świat wobec młodych kobiet. Z kolei Salomé dorasta w czasach politycznych niepokojów i za swoje przekonania płaci najwyższą cenę, spędzając wiele lat w więzieniu.
Nie przychodził jej do głowy żaden powód, dla którego powinna pozostać przy życiu, nie mogła się niczego takiego doszukać.
Mężczyźni w tej historii rzadko stają się oparciem. Częściej wykorzystują swoją przewagę, uciekają od odpowiedzialności, sięgają po przemoc lub alkohol. Ranią i zostawiają kobiety same z konsekwencjami swoich decyzji. Właśnie na tym tle najmocniej widać siłę Pajarity, Evy i Salomé. Nie są bohaterkami dlatego, że się nie boją. Są nimi dlatego, że mimo lęku nie przestają walczyć o siebie i swoich bliskich.
Niezwykły debiut Caro De Robertis
Trudno uwierzyć, że „Niewidoczna góra” jest debiutem Caro De Robertis. To dojrzała, przemyślana i poruszająca opowieść, od której trudno się oderwać.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie również język tej powieści. Delikatny, poetycki i pełen pięknych obrazów, które zostają z czytelnikiem na długo. W tym miejscu należą się również ogromne ukłony dla tłumaczki. To dzięki jej pracy można nie tylko poznać losy tej niezwykłej rodziny, ale także zanurzyć się w historii, kulturze i atmosferze odległego Urugwaju.
Urugwaj pobił światowy rekord: najwięcej więźniów w przeliczeniu na jednego mieszkańca. […] To i tak wystarczyło, żeby zaniepokoić juntę. Zareagowała projektem nowej konstytucji, która zezwalała między innymi nachodzić nocą domy cywilów, nadawała bardziej formalny status władzy wojskowej, zakazywała strajków, działalności związków zawodowych i niektórych partii politycznych. Mury więzienia pulsowały od szeptów i stuków.
Dla kogo jest „Niewidoczna góra”?
To powieść dla osób, które cenią literaturę obyczajową z historią w tle i lubią wielopokoleniowe sagi. Spodoba się czytelnikom szukającym książek o silnych kobietach, rodzinnych relacjach i wyborach, które wpływają na los kolejnych pokoleń. Jeśli lubisz historie osadzone w mniej znanych zakątkach świata i chętnie poznajesz inne kultury, Urugwaj przedstawiony przez Caro De Robertis z pewnością Cię zainteresuje.
Nie jest to natomiast książka dla osób oczekujących dynamicznej akcji. Tutaj najważniejsze są emocje, relacje i sposób, w jaki wielka historia przenika do codziennego życia bohaterów.
Czy warto przeczytać „Niewidoczną górę”?
Zdecydowanie tak. Caro De Robertis stworzyła dojrzały debiut, który zachwyca nie tylko historią, ale również sposobem jej opowiedzenia. To książka skłaniająca do refleksji nad rolą kobiet, siłą rodzinnych więzi i wpływem wydarzeń historycznych na zwykłych ludzi.
Największym atutem powieści jest jej autentyczność. Bohaterowie nie są idealni, podejmują trudne decyzje i popełniają błędy, dzięki czemu ich losy wydają się prawdziwe. Całość dopełnia piękny, poetycki język oraz świetne tłumaczenie, które pozwala w pełni zanurzyć się w świecie przedstawionym.
Do tego wszystkiego było jeszcze miasto. Montevideo. […[Szła La Ramblą, wpatrując się w księżyc nad rzeką. Tam zawsze byli ludzie, czy to w dzień, czy w nocy; spacerowali z termosem mate pod pachą, niespiesznie, z czegoś się śmiali, coś sobie opowiadali.
Jeśli szukasz książki, która pozostawia po sobie coś więcej niż dobrze opowiedzianą historię, „Niewidoczna góra” z pewnością zasługuje na miejsce na Twojej półce.
Podsumowanie
„Niewidoczna góra” to jedna z tych książek, które pozostawiają po sobie coś więcej niż wspomnienie fabuły. To historia o kobietach, rodzinie i świecie, w którym wielka historia nieustannie przenika do codziennego życia.
Jeśli lubicie wielopokoleniowe sagi, literaturę z historią w tle oraz powieści, w których najważniejsze są emocje i relacje między bohaterami, warto sięgnąć po tę książkę. Caro De Robertis stworzyła debiut, który nie tylko opowiada historię Urugwaju, ale przede wszystkim przypomina, jak wielką siłę mają kobiety potrafiące każdego dnia zaczynać od nowa.
Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Jeśli chcesz przeczytać recenzję innych książek tego wydawnictwa, zajrzyj na tę stronę.
Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej. Czytam dużo, ale wybieram uważnie - najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.
