Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Sonia Draga.
„Ciemność” Camilli Grebe to historia, która zaczyna się od miejsca. Od przestrzeni gdzieś między lasem a drogą, między tym, co widoczne, a tym, co skrzętnie ukryte. I bardzo szybko okazuje się, że to nie tylko punkt na mapie, ale stan, w którym można utknąć na długo.
Informacje
Tytuł: Ciemność
- Autorka: Camilla Grebe
- Ocena: 3,5/5
- Wydawnictwo: Sonia Draga
Kim jest Camilla Grebe?
Camilla Grebe to jedna z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych szwedzkich autorek kryminałów i thrillerów psychologicznych. Jej książki wyróżniają się charakterystycznym, nordyckim klimatem i skupieniem na psychologii postaci, często bardziej niż na samej intrydze.
W swoich powieściach chętnie sięga po trudne tematy społeczne — samotność, przemoc, uzależnienia czy wykluczenie — i pokazuje je w sposób surowy, momentami niewygodny, ale bardzo ludzki. To właśnie ta emocjonalna warstwa sprawia, że jej historie zostają z czytelnikiem na dłużej, nawet jeśli sama fabuła nie zawsze prowadzi tam, gdzie byśmy tego oczekiwali.
„Ciemność” – miejsce, który pochłania
Ciemność to nie tylko miejsce na mapie. To przestrzeń gdzieś między lasem a drogą, między tym, co widoczne, a tym, co skrzętnie ukryte. To parking, z którego prowadzą ścieżki nad rzekę. Przyjeżdżają tam wędkarze, ale też młodzi ludzie, żeby posiedzieć w samochodach, posłuchać muzyki i… zniknąć na chwilę z czyjegoś pola widzenia. I właśnie taka jest ta książka. Pozornie spokojna, a pod powierzchnią pełna niepokoju.
Camilla Grebe buduje historię, w której najważniejsza nie jest sama zagadka, ale to, co dzieje się w człowieku, kiedy zostaje zupełnie sam.
Bo prawda jest taka, że wszystko jest ciemnością i jestem w tej ciemności sama.
To właśnie ten klimat jest najmocniejszą stroną książki. Zimno, śnieg, zaspy i wszechobecna cisza budują napięcie, które nie wynika z akcji, ale z poczucia niepokoju. To historia, która nie pędzi. Ona raczej powoli osiada.
„Ciemność” – samotność, której nikt nie słyszy
To opowieść o Myrze, nastolatce, której siostra Ella zaginęła rok temu. Równolegle policjanci Pirjo Lundquist, jej kolega Kent oraz Manfred Olsson, prowadzą śledztwo w sprawie zwłok nastolatki znalezionych w pobliżu lasu Mörkret. Z czasem obie sprawy zaczynają łączyć się cienką nicią, którą trzeba będzie rozplątać. Myra, zmęczona bezczynnością dorosłych, bierze sprawy w swoje ręce. Kiedy zaczyna szukać siostry, robi to jednak z desperacją i naiwnością, które momentami aż bolą.
Myra ma piętnaście lat i właściwie nie ma dzieciństwa. Matka pije, siostra zniknęła, a ona sama przejęła odpowiedzialność za wszystko.
Nasza sytuacja znacząco się poprawiła, odkąd przejęłam kontrolę nad rachunkami.
Wątek Myry jest najmocniejszy w całej książce. To właśnie on porusza najbardziej – ta determinacja, ale też samotność i bezradność, które w niej narastają. Myra dosłownie podąża śladami siostry, jakby próbowała nie tylko ją odnaleźć, ale też zrozumieć, co doprowadziło ją do zniknięcia.
Czuję się martwa w środku. I być może naprawdę pragnę śmierci.
Moje refleksje na temat książki „Ciemność”
Równolegle toczy się śledztwo, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że schodzi ono na drugi plan. Policjanci zmagają się bardziej ze sobą niż z rozwiązaniem sprawy.
Manfred nie potrafi uwolnić się od przeszłości – wraca do niego obraz zamordowanego nastolatka, a jego stan psychiczny wyraźnie się pogarsza, choć on sam nie chce tego przyznać. Pirjo z kolei ucieka w alkohol, próbując poradzić sobie z napięciem i własnym życiem, które zaczyna ją przerastać. Koi nerwy alkoholem, bo łączenie pracy nad śledztwami w sprawie zabójstw z wychowywaniem nastolatki jest ciężkie.
Alkohol zabrał mamę i babcię, ale na długo przed tym, jak je zabił, zmienił je w puste, wiecznie spragnione go skorupy. Wiem o tym wszystkich i nie chcę tak skończyć. Nie chce być jak one. Mimo to sięgam po szklankę.
To gorzka świadomość, która niczego nie zmienia.
Powieść porusza tematy zaginięcia, rodzinnych tajemnic i wkraczania w dorosłość, ale sposób prowadzenia bohaterów nie zawsze przekonuje. Postać Pirjo momentami budziła we mnie zwyczajną frustrację – jej problemy wydawały się tak głębokie, że aż wykraczały poza to, co ta historia była w stanie unieść.
Mam też wrażenie, że próba połączenia życia prywatnego z pracą policjantów nie do końca się tutaj broni. Zamiast pogłębiać historię, chwilami sprawia wrażenie czegoś sztucznego, jakby odgrywanego według gotowego scenariusza.
Same postacie również nie zawsze dają punkt zaczepienia. Zabrakło mi w nich wrażliwości, kruchości, czegoś, co pozwoliłoby się przy nich zatrzymać na dłużej.
„Ciemność” Camilli Grebe – tempo i konstrukcja
To siódmy tom serii i choć teoretycznie można go czytać osobno, ja momentami czułam się zagubiona. Relacje między bohaterami wydawały się już gdzieś wcześniej zbudowane, a ja próbowałam je dopiero zrozumieć.
Tempo powieści jest spokojne, chwilami wręcz kontemplacyjne. To bardziej historia emocji niż dynamicznego śledztwa.
Fabuła bywa też przewidywalna. Wskazówki pojawiają się dość wcześnie i można je łatwo połączyć. Co ciekawe, mimo to nie domyśliłam się, kto jest mordercą – i to było dla mnie zaskoczeniem.
Zakończenie jest spójne, ale może wydać się schematyczne, zwłaszcza jeśli oczekuje się mocnego zwrotu akcji.
Podsumowanie
„Ciemność” to nie jest thriller, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. To raczej opowieść o samotności, o wołaniu o pomoc, którego nikt nie słyszy.
Zostaje po niej smutek. Taki cichy, spokojny, ale uporczywy. I poczucie, że są historie, które dzieją się obok nas — i które bardzo łatwo przeoczyć.
Wydawnictwu Sonia Draga dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Jeśli chcesz przeczytać inne moje recenzje, zajrzyj na tę stronę.
Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej. Czytam dużo, ale wybieram uważnie - najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.
