Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Dolnośląskim.

„Anatomia morderstwa” Jo Murray to thriller sądowy, który od pierwszych stron wciąga w świat brytyjskich sal rozpraw, tajemnic i niedopowiedzeń. Proces o morderstwo szanowanego sędziego staje się tu czymś więcej niż próbą ustalenia winnego. To opowieść o ambicji, manipulacji, sekretach i ludziach, którym trudno zaufać. Dawno nie czytałam książki, która tak skutecznie wyprowadzałaby mnie w pole i sprawiała, że co kilka rozdziałów zmieniałam zdanie na temat tego, kto mówi prawdę.

Informacje

Kim jest Jo Murray?

Jo Murray wychowała się w Wielkiej Brytanii w latach dziewięćdziesiątych, kiedy dziewczynom ze środowiska robotniczego powtarzano, że nie powinny myśleć o karierze adwokackiej. Na szczęście nie dała sobie tego wmówić. Po ukończeniu filologii klasycznej na Uniwersytecie w Newcastle, podjęła studia na wydziale prawa i została adwokatem karnym. Mieszka z rodziną w North Yorkshire. “Anatomia morderstwa” jest jej debiutem literackim. 

O czym jest książka „Anatomia morderstwa”?

Wyobraźcie sobie brytyjską salę sądową. To coś nowego, bo zwykle obserwujemy takie procesy przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.

Proces o morderstwo szanowanego sędziego.

Młoda, ambitna prawniczka, z dziwaczną peruczką, która nigdy nie prowadziła sprawy o morderstwo.

Kimże ja jestem, by myśleć, że mogę wygrać z kimś, kto ma jedenaście lat więcej doświadczenia? Radca królewski, na litość boską! To on mnie nauczył wszystkiego. Sama siebie oszukuję.

Starszy mentor, mąż i oskarżyciel. Radca królewski, któremu wolno więcej i który może nosić lepszą, jedwabną togę. I to właśnie on nauczył Leilę niemal wszystkiego, co wie o prawie.

Kes dobrze to rozegrał. Wrobił swoją młodszą niedoświadczoną żonę, żeby broniła w procesie dziesięciolecia. Wygraną ma jak w banku!

Oskarżony, który milczy, domagając się tylko jednego: tej właśnie adwokatki.

Wraz z rozwojem procesu pojawiają się kolejne pytania. Kto mówi prawdę? Kto coś ukrywa? I dlaczego wokół sprawy krąży tajemniczy Świadek X?

Naprawdę, nie pamiętam, kiedy ostatnio thriller sądowy tak skutecznie wyprowadził mnie w pole.

Podejrzewałam chyba każdego. Leilę. Jacka. Juliana. Syna zamordowanego sędziego. Potem zmieniałam zdanie. I znowu. A autorka tylko dorzucała kolejne elementy układanki.

„Anatomia morderstwa” – fascynujący świat brytyjskiego sądownictwa

Jednym z największych atutów tej powieści okazało się dla mnie osadzenie akcji w brytyjskim systemie prawnym. W thrillerach sądowych znacznie częściej spotykamy amerykańskie sale rozpraw, dlatego już sam ten element był interesującą odmianą.

Peruczki, togi, podział ról, sposób prowadzenia procesu i charakterystyczne dla brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości procedury nadają tej historii wyjątkowego klimatu. Nie jest to jednak jedynie ciekawostka. Autorka, która sama jest prawniczką, wykorzystuje swoją wiedzę, aby stworzyć wiarygodny i niezwykle angażujący obraz procesu.

Przesłuchania świadków, strategie procesowe i starcia pomiędzy obroną a oskarżeniem czytałam z takim zainteresowaniem, jakbym sama siedziała na sali sądowej. Napięcie budowane jest nie przez pościgi czy spektakularne sceny akcji, ale przez słowa, niedomówienia i stopniowo ujawniane fakty.

Ten proces wystawi nasze małżeństwo na próbę pod wieloma względami. Będzie przełomem w karierze, ale odmieni nasze życie. Te zmiany już następują.

Dlaczego „Anatomia morderstwa” tak skutecznie zaskakuje?

Najbardziej podobało mi się to, że autorka nie stworzyła prostego podziału na bohaterów dobrych i złych.

Właściwie każdy coś ukrywa. Leila skrywa własne sekrety. Julian budzi coraz więcej wątpliwości. Jack milczy, choć od jego słów może zależeć bardzo wiele. Nawet osoby znajdujące się na dalszym planie wydają się mieć własne motywy i tajemnice.

Przez większą część lektury podejrzewałam niemal wszystkich. Kiedy wydawało mi się, że już wiem, w jakim kierunku zmierza fabuła, autorka natychmiast podważała moje przypuszczenia.

Dużym atutem jest także narracja prowadzona z kilku perspektyw. Poszczególni bohaterowie otrzymują własny głos, a czytelnik może obserwować wydarzenia z różnych punktów widzenia. Warto czytać uważnie, ponieważ Jo Murray zostawia w tych relacjach wiele drobnych wskazówek.

Mimo to nie jest to książka, którą łatwo rozszyfrować. Zwroty akcji są dobrze przemyślane, a zakończenie naprawdę potrafi zaskoczyć.

Nic nigdy nie jest czarno-białe, zwłaszcza jeśli chodzi o prawo.

Ale teraz nie mam już na to wpływu.

Winna czy niewinna?

Sami zdecydujcie. 

Dla kogo jest „Anatomia morderstwa”?

Jeśli lubicie thrillery sądowe, w których niemal każdy bohater wydaje się coś ukrywać, a kolejne rozdziały każą nieustannie zmieniać zdanie co do winy poszczególnych postaci, „Anatomia morderstwa” powinna przypaść Wam do gustu. To książka dla czytelników, którzy lubią samodzielnie składać elementy układanki, analizować wskazówki i do samego końca zastanawiać się, komu można zaufać.

Podsumowanie

„Anatomia morderstwa” to jeden z najlepszych thrillerów sądowych, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Intrygująca zagadka, świetnie skonstruowani bohaterowie, wiarygodnie pokazany brytyjski wymiar sprawiedliwości i umiejętnie budowane napięcie sprawiają, że od tej historii trudno się oderwać.

Jeszcze większe wrażenie robi fakt, że jest to debiut. Jo Murray stworzyła powieść dopracowaną, wciągającą i pełną niespodzianek. Mam nadzieję, że już pracuje nad kolejną książką, bo po „Anatomii morderstwa” wiem jedno – będę na nią czekać z niecierpliwością.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji. 

Jeśli interesują Cię inne moje recenzje, zajrzyj do mojego bloga

Autorka: Joanna Tkacz
Autorka: Joanna TkaczWyborna Czytelniczka

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej. Czytam dużo, ale wybieram uważnie - najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Autorka: Joanna Tkacz
Autorka: Joanna TkaczWyborna Czytelniczka

Lubię historie, które zostają w głowie na dłużej. Czytam dużo, ale wybieram uważnie - najczęściej thrillery, powieści historyczne, biografie i obyczajowe.
Swoimi wrażeniami dzielę się na blogu i w mediach społecznościowych, łącząc czytanie z fotografią.

Jeśli podobają Ci się moje recenzje, możesz wesprzeć moją pracę
i postawić mi

Powiązane wpisy