Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Gorzka Czekolada.
Lubicie książki o niezależnych pyskatych dziewczynach? 😊 Ja uwielbiam, więc zapraszam na moją przygodę z Sagę rodu Tyszkowskich Magdy Skubisz – serią, która łączy historyczne realia z humorem, emocjami i świetnie napisaną kobiecą bohaterką. Choć akcja dzieje się w XIX-wiecznej Galicji, postaci są zaskakująco żywe, aktualne i niejednoznaczne. Każdy tom to nowa dawka dramatów, miłości, ziół, klątw, konfliktów klasowych i… wyrazistych postaci, których się nie zapomina. Zapraszam na recenzje każdego tomu.
Informacje
Tytuł: Saga rodu Tyszkowskich: “Aptekarka”, “Czarci ogród”, “Jemioła, klątwa i cholera”, “Wilcze znamię”.
Autorka: Magda Skubisz
- Ocena: 3,5/5
- Wydawnictwo: Gorzka Czekolada (Media Rodzina)
Kim jest Magda Skubisz?
Magda Skubisz ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach (Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, kierunek wokalny). Zawodowo zajmuje się emisją głosu, a także współpracuje z rzeszowskimi teatrami jako konsultant ds. wokalnych.
Magda Skubisz napisała serię „o młodzieży, ale niekoniecznie dla młodzieży”, opowiadającą o przemyskich licealistach: „LO Story” (2008, 2009 – Prószyński i Sk-a 2016, 2017 – Videograf), „Dżus&Dżin” (2009 – Prószyński i Sk-a, 2016, 2017 – Videograf), „Chałturnik” (2016, 2018 – Videograf) i „Master” (2018 – Videograf). Książki wywołały sporo kontrowersji w rodzinnym mieście autorki. Do wydawnictwa dotarł list protestacyjny podpisany przez nauczycieli z byłego liceum autorki. Oskarżono w nim Magdę o szkalowanie dobrego imienia szkoły i „kalanie własnego gniazda”.
Więcej znajdziecie na stronie Wydawnictwa.
„Aptekarka” – recenzja tomu 1
Choć tytuł “Saga rodu Tyszkowskich” może sugerować co innego, bohaterką tej opowieści wcale nie jest żadna arystokratka z rodu Tyszkowskich, lecz Katja – uboga sierota i zielarka. Ale nie byle jaka! Najlepsza w okolicy, a może i w całej Galicji. Problem w tym, że żyje w XIX wieku, kiedy to kobieca wiedza – nawet ta oparta na logice, doświadczeniu i medycznym instynkcie – była lekceważona, a zbytnie „mądrzenie się” kończyło się co najmniej podejrzliwym spojrzeniem.
Katja nie tylko zna się na ziołach lepiej niż niejeden felczer, ale też ma charakterek jak stąd do Lwowa – ostry język, cięte riposty i zero pokory wobec pańskich kaprysów. Nietrudno się domyślić, że taka dziewczyna nie ma łatwego życia – ani na dworach, gdzie grymaszą nad każdym słowem, ani w chłopskich chałupach, gdzie królują zabobony i szeptuchy. A żeby tego było mało – została wychowana przez przybranego ojca, zielarza Batkę, który grzyby suszył nie w kuchni, a na stronach poradników dla dobrze wychowanych panien. Efekt? Katja jest błyskotliwa, niezależna i potrafi rozmawiać z roślinami. Ale czy to wystarczy, by przetrwać w świecie, gdzie jedyną ochroną przed natrętnym paniczem bywał… brud pod paznokciami i ostry język?
Pewnego dnia los rzuca Katję do dworu Tyszkowskich. Ma wyleczyć jednego z dziedziców – przystojnego, aroganckiego i złośliwego szlachcica. Czy mu pomoże? Czy między nimi coś zaiskrzy? A może serce Katji powędruje w zupełnie innym kierunku? Tego Wam nie zdradzę – musicie przekonać się sami.
Magda Skubisz stworzyła pełnokrwistą, historyczną opowieść z prawdziwym rodem Tyszkowskich w tle, ale to Katja kradnie całe show. Niezwykle sugestywne opisy ziół i ich właściwości mogłyby śmiało trafić do współczesnych zielników, a język… ach, ten język! Soczysty, barwny, bezczelnie zabawny, momentami wręcz ostry jak nóż do siekania pokrzywy. Skubisz nie boi się trudnych tematów – pokazuje relacje między klasami społecznymi, przemoc (fizyczną i psychiczną), a jednocześnie umie przenieść czytelnika do świata przyrody, ludowych wierzeń i ziół pachnących słońcem.
Jeśli nie boicie się bohaterki z pazurem i macie ochotę na opowieść, która łączy historię, humor i ziołolecznictwo – „Aptekarka” będzie strzałem w dziesiątkę.
„Czarci ogród” – recenzja tomu 2
W drugiej części “Sagi rodu Tyszkowskich” przenosimy się głównie w świat Antoniego Tyszkowskiego – i przyznam szczerze, że jeszcze nigdy żadna literacka postać nie wzbudziła we mnie takiej mieszanki irytacji i fascynacji. Ileż razy miałam ochotę udusić tego szlachciurę gołymi rękami! Aż dziw, że Katja tego nie zrobiła… Antoni to istny wulkan – arogancki, porywczy, nieprzewidywalny, chwilami wręcz niebezpieczny. Potrafi być też skrajnie bezczelny, ale gdzieś pod tą grubą warstwą pychy tli się jednak odrobina człowieczeństwa. Niestety, mnie do siebie nie przekonał… jeszcze. Mam nadzieję, że w kolejnej części czeka go jakaś spektakularna przemiana.
Wskutek perfidnej intrygi Augusty Katja zostaje zmuszona do powrotu do Birczy, a jednocześnie – wymyka się Antoniemu spod kontroli. Tyszkowski, rozdarty między namiętnością a nienawiścią, miotany skrajnymi emocjami, robi to, co wychodzi mu najlepiej – dręczy wszystkich wokół. Lokaj, gospodyni, posłańcy, nawet sama Augusta – nikt nie jest bezpieczny. Największy ładunek emocjonalny kieruje jednak ku Katji, próbując ją złamać i upokorzyć… Ale czy to uczucie naprawdę da się tak łatwo zniszczyć? Czy w tym nierównym starciu między szlachcicem a aptekarką jest jeszcze szansa na miłość?
W tej książce naprawdę dzieje się wiele! Intrygi, romanse, napięcia społeczne, mroczne praktyki okultystyczne, a nawet XIX-wieczny… kidnapping. Do tego brud i bieda, które niemal fizycznie czuć z każdej strony – bolesne, przejmujące, autentyczne. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że aptekarka, zielarka, która przecież powinna leczyć ludzi, sama chodzi taka zaniedbana… Może to forma obrony przed zakusami Antoniego?
Lektura „Czarciego ogrodu” to prawdziwa przyjemność. Płynny, barwny język sprawia, że przez strony się płynie. Autorka nie szczędzi humoru, który wywoływał mój szczery śmiech, a specyficzne nazewnictwo, fantazyjne przekleństwa i zielarskie ciekawostki to prawdziwa wisienka na torcie.
„Jemioła, klątwa i cholera” – recenzja tomu 3
Pamiętacie, jak się wściekałam na Antoniego Tyszkowskiego w poprzedniej części? No cóż… wygląda na to, że w trzeciej części “Sagi rodu Tyszkowskich” wreszcie los go dopadł!
Toni Tyszkowski upadł bowiem na samo dno. Katja nie chce go znać, służąca ma go serdecznie dość i odpyskowuje mu bez pardonu, nawet pies się od niego odwrócił, a własna matka snuje gorzkie refleksje nad sensem macierzyństwa. Na domiar złego wyrzucił z pracy i z domu swojego wiernego lokaja i teraz nie ma nikogo, kto zdjąłby mu przemoczone buty… A właśnie – bo deszcz leje bez przerwy, zalewając leśniczówkę, w której zostały małe druciarzówny, pozostawione samopas przez Panią Tyszkowską. Ta niemal siłą wywiozła Katję do bieszczadzkiego dworu Tyszkowskich. Czy Toniemu wystarczy resztek przyzwoitości, żeby uratować dzieci przed nadciągającą powodzią?
A co u Katji? Katja się nie poddaje! Walczy jak żołnierz – ze śmiercią, cholerą i pełnym zabobonów doktorem Roztworowskim. Jej jedynymi sprzymierzeńcami są zioła i Batko, którego duch nie opuszcza jej w potrzebie. Przeciwko niej stają okoliczni mieszkańcy, którzy obrzucają ją wyzwiskami i czosnkiem, ostrzą widły i osinowe kołki – wszystko po to, żeby uchronić się przed szalejącą epidemią. Czuć w powietrzu strach, desperację i tę prastarą ludową nieufność wobec wszystkiego, co obce i niezrozumiałe.
Nie sposób nie wspomnieć o postaci matki Antoniego i Józefa, która w tym tomie odgrywa jedną z głównych ról. Zakochana Pani Tyszkowska zdaje się nie przejmować grasującą zarazą – bardziej dręczą ją zmarszczki i sposoby na zachowanie urody. Ale pod tą maską próżności kryje się jej prawdziwe, bezlitosne oblicze… Dzięki jej zapiskom z przeszłości odkrywamy mroczne wydarzenia, które doprowadziły ją do punktu, w którym jest teraz.
Kto zwycięży – zaraza czy aptekarka? Jak potoczą się losy Antoniego, Józefa i Katji? Jakie tajemnice skrywa Wiktoria?
Trzeci tom “Sagi rodu Tyszkowskich” to niezwykle wciągająca opowieść o XIX-wiecznej Galicji, w której historia pięknie splata się z wątkami obyczajowymi. Pełno tu miłości, nienawiści, zdrad, tajemnic i zabobonu. Kontrast między tym, co racjonalne, a tym, co irracjonalne – między nauką doktora Roztworowskiego a „czarami” aptekarki Katji – jest tak wyraźny, że aż zastanawiałam się, czy oni przypadkiem nie zamienili się miejscami. Czytając, miałam w głowie jedną myśl: jak dobrze, że nie żyję w tamtych czasach!
Podsumowując – książkę czytało mi się wyśmienicie! Jest napisana lekkim, pełnym humoru i celnych obserwacji językiem. Serdecznie polecam ją na wakacje – idealnie przeniesie Was w świat, w którym miłość, klątwy i cholera idą ramię w ramię. A ja… już pędzę po kolejny tom!
„Wilcze znamię” – recenzja tomu 4
Co nowego u naszej Aptekarki? Czy wszystkim bohaterom udało się przetrwać zarazę? Jak potoczą się dalsze losy Wiktorii? Pora na recenzję czwartej odsłony “Sagi rodu Tyszkowskich”.
Katja nie tylko przeżyła zarazę, ale uratowała całą gromadę chorych – oczywiście przy sporej pomocy Antoniego. Czy to jednak wpłynęło na jej uczucia do młodszego z braci Tyszkowskich? Niestety, Katja coraz śmielej okazuje swoje zainteresowanie Sepkowi. Toniemu zaś krew buzuje – z zazdrości i z natury – więc w ataku furii knuje podłą intrygę. Jego matka zaś planuje jeszcze gorszą. Katja, wysłana do dzieci do Jamnej, wpada w ręce żandarmów. Czy zdoła się z tego wyplątać?
Na scenie pojawia się także lekarz Wilhelm Kreyczi i jego wspaniała przemyska rezydencja, która mogłaby być tematem osobnej opowieści. Gdy Katja trafia pod skrzydła Wilhelma, na horyzoncie znów zjawia się Antoni – cały na czarno, na karym ogierze, uzależnionym od cukru… Czy Katja doceni jego starania?
Muszę przyznać, że to bardzo ciekawa kontynuacja. Akcja nie zmierza może ku szczęśliwemu finałowi (jeszcze!), ziół i leczenia jest tu nieco mniej, za to przygód i dramatów nie brakuje. Katja bywa coraz bardziej lekkomyślna, ale za to Antoni przechodzi pełną przemianę: staje się troskliwy, pełen nadziei, a jednocześnie rozpaczy. Opiekuje się domem, dziećmi, stara się ratować to, co dla niego najważniejsze.
„Przyjechałem, Sarnino, bo nikt rozsądny nie wypuszcza swego ocalenia z rąk.”
Książkę czyta się szybko i lekko – nie jest to może literatura wysokich lotów, ale z pewnością świetnie sprawdzi się jako lekka lektura na lato – idealna na plażę, hamak czy leniwe popołudnie.. Mam nadzieję, że kolejny tom w końcu zbliży Toniego i Katję do upragnionego szczęśliwego zakończenia, bo dobrze byłoby już zakończyć tę miłosną pogoń.
Podsumowanie: Dlaczego warto sięgnąć po Sagę rodu Tyszkowskich?
Saga rodu Tyszkowskich to świetna propozycja dla fanów silnych bohaterek, emocjonujących relacji i tła historyczno-obyczajowego. Katja to postać, której trudno nie kibicować – inteligentna, zadziorna, odważna. Magda Skubisz nie unika trudnych tematów: przemoc, zabobony, różnice społeczne – wszystko tu gra. A przy tym język książek jest lekki, barwny i naszpikowany humorem. To idealna seria na lato – wciągająca, ale i pełna wartości.
Polecam jeśli:
lubisz mocne, kobiece postaci,
interesują Cię klimaty XIX-wiecznej Galicji,
cenisz historie z wątkiem romantycznym, ale bez banału,
chcesz się czasem śmiać, czasem wściekać, a czasem wzruszać.
Nie mogę się doczekać kolejnego tomu. A Wy? Czytaliście już Skubisz? Dajcie znać w komentarzu!
Wydawnictwu dziękuję za książki do recenzji, a Autorce – za tę niezwykłą podróż w czasie.
Wyborna Czytelniczka. Kreatywna Asystentka. Pani od Worda.
Wyszukuję inspirujące książki i dzielę się wrażeniami, jakie we mnie pozostawiły.
Asystuję prezesom zarządów, z pasją wykonując zadania administracyjne i operacyjne.
Podsuwam ciekawe rozwiązania w pracy asystentek i sekretarek.
Rozwiązuję problemy z Wordem, opowiadając historie o Pani od Worda.
Wyborna Czytelniczka. Kreatywna Asystentka. Pani od Worda.
Wyszukuję inspirujące książki i dzielę się wrażeniami, jakie we mnie pozostawiły.
Asystuję prezesom zarządów, z pasją wykonując zadania administracyjne i operacyjne.
Podsuwam ciekawe rozwiązania w pracy asystentek i sekretarek.
Rozwiązuję problemy z Wordem, opowiadając historie o Pani od Worda.
